Wiersze o Bracie Zenonie Żebrowskim

 

  Brat Zenon w Japonii
   
Strona główna
Biografia
Galeria
Publikacje
Rodzina
Linki


STRYJASZEK WE FRANCISZKAŃSKIM HABICIE

Lat dziewięćdziesiąt niespełna przeżyłeś,
A tyle dobrego dla świata zrobiłeś.
Jak każdy człowiek  jedno serce tylko  miałeś.
A wszystkich nieszczęśliwych sam jeden za stu kochałeś.

Tak jak każdy śmiertelnik dwoje oczu miałeś,
A mimo to    każdego biedaka od razu dostrzegałeś.
Tak jak i my zwyczajnym  człowiekiem całe życie byłeś,
A  Japończykom  i światu o Miłości prawdziwej aż tyle mówiłeś.

Żyłeś  zawsze w ciągłym pośpiechu,
Czasu nie miałeś na sen.
Czas się jednak nie liczył dla ciebie,
Gdy  spotkałeś biednego w potrzebie.

Z różańcem w ręce szedłeś wszędzie tam,
Gdzie nawet policjanci  bali się zachodzić.
Franciszkański Pokój i Dobro każdemu niosłeś,
W znany tylko sobie sposób umiałeś innych ze sobą godzić.

Ty bardziej niż inni ludzie,
Czułeś ból głodu  człowieka ulicy.
Co z wrażliwością  boskiego pielęgniarza,
Lekarstwem Miłości każdegoś obdarzał.

Tyś z magicznym  kagankiem nadziei
Z odwagą wchodził do domu każdego.
Tyś w każdym człeku skrzywdzonym
Widział Chrystusa  cierpiącego.

Ty w Tokio,Warszawie, Kioto czy Nagasaki.
Dbałeś o ciało i  duszę każdego człowieka.
Jak Chrystus przyjacielem wszystkich byłeś,
Każdy cię podziwiał; nikt  przed tobą drzwi nie zamykał.

Ty jak Ten z Nazaretu  ogromne  serce miałeś,
Wszechmocnym cię nazywano, bo każdy przeszkodę pokonałeś.
Tyś z wiarą ludziom tłumaczył, że Bóg nigdy kochać nie przestaje.
Pomagałeś przezwyciężyć biedę w Japonii, ale  wspierałeś też  i  inne kraje.

 

Za twą miłość i poświęcenie    Japonia  cię pokochała.
Pomniki ci stawiała i prestiżowe odznaczenia przyznawała.
O tym, coś dla biednych za życia robił cała Japonia pisała,
A  w końcu twe  ciało strudzone w swej ziemi pochowała.

Tyś jak  prawdziwy Japończyk  kochał piękno natury,
Zachwycałeś się nieba błękitem;  kochałeś miejscowe góry.
Podziwiałeś  też pola ryżowe i inność sakralnej architektury,
Ale w sercu zawsze nosiłeś  ziemię rodzinną  i piękne Mazury.

Bardzo dobrze się do zwyczajów i mentalności Japończyków przystosowałeś,
Jednak o  lipach,  kasztanach i sosnach, z domu rodzinnego często rozmyślałeś.
Pamiętałeś i polskie konie, i chmiel w sadzie, i kwiaty w rodzinnym ogrodzie.
I kuty  w metalu krzyż dziadkowy co  do dziś u Żebrowskich  króluje przy drodze.

Wprawdzie  odszedłeś z tej ziemi, twoje słońce jednak nie zna zachodu,
Wciąż żyjesz w swoich dziełach, w ludzkich sercach i w pamięci narodów.
Wielka szkoda, że już ciebie tu nie ma; przydałbyś się dzisiaj światu znowu,
Ty teraz patrzysz  z góry; jesteś przecież w niebie, wspierając  nas w każdej  potrzebie.

Rozstanie nasze jest  czasowe tylko; kiedyś się znowu  spotkamy,Tyś już swoją misję zakończył; my wciąż na polu bitwy trwamy.
Dałeś nam przykład życia  i  wzór na dalsze  lata pielgrzymiej drogi,
Ty jesteś naszą chlubą i siłą; dumni jesteśmy z się z ciebie.

Dziękujemy ci za wszystko; do  zobaczenia w niebie !

Jerzy Żebrowski

Powrót >>

Jerzy Żebrowski